2004-07-30 o godzinie
12:18:43 w Chaosie...

Kochany wodny smoczuś postanowił wybrać się na wakacje do odosobnionego miasteczka z dala od problemów świata bogów i nie bogów(?). Rozłozyła się na dachu jakiegoś budynku bliżej nie zindentyfikowanego.
-lezaczek jest, kremik do popalania...jest..okularki są ^_^.można zacząć przygladę słonaczną. Aha i postanowinienie noworoczne "nie wytkaj swojego zgrabnego nochala w sprawy twojego "ojca" i "mamusi" no to chyba na tylke :D. Laguladnia rozłozyła sie wygodnie na leżaczku zazywajac kompieli słonecznej, no ale niestety los chciał, że znajdowała sie w miasteczku gdzie znależli sie własnie shabby i Cei. Nie zauważyła ich energi była zbyt pochłonęta czytanie jakiegoś brukowca.
BUM..
budynek na którym sie wylegiwała runął, a ona razem z nim...
- no i po wypoczynku..-wstchnęła wygrzebując sie z ruin domku. wstała otrzepała swój strój (kopielowy) i staneła jak wryta. walka miedzy 2 tatusiami i mamusia stojąca z nimi.
-Lauladia policz do 10 i pamietaj o swoim postanowieniu-mówiła sama do siebie. zobaczyła jak ten "zly" rzucała w tego "dobrego"
- oo teraz bedzie problem, który to który?? moze spytac sie? no i moje postanowienie poszło sie kompać..- no ten drugi zniknął po chwili. wiec ruszyła do rodzicielów i..
- Wiecie co nawet na wakacje nie mozna sie wybrac bez kłopotów..
Laguladia jest autorem/ką przyszłości...
2004-07-05 o godzinie
21:32:02 w Chaosie...

- W porządku Shabranigdo...ze mną dobrze - skłamała obdarzając go uśmiechem który przyszedł jej z lekką trudnością. Nagle znów pojawił sie Ruby i wydarzyło się to co się wydarzyło [XDDDDDD] - Shabb co z tobą? - podeszła do niego chwiejąc się lekko. Obrzuciła Rubyego lodowatym spojrzeniem. Nawet nie zadrżała. Nie miała siły...
Ceiphied jest autorem/ką przyszłości...
2004-07-05 o godzinie
21:20:26 w Chaosie...

- w porządku, ze mną miodzio, ale chyba z tobą nie w porządku -stwierdził czując że coś z nią nie tak. Długo nie musieli czekać by Ruby ich odnalazł.
- Shab, Shab, Shab cieniutkie to było, bardzo cieniutkie ...-rzekł z dezaprobatą.
Shabranigdo tym czasem ciężko dysząc starał się utrzymać równowagę i przytomność.
- moja kolej -zawył z radości ładując czar.
Shab jęknął nie mając na nic sił.
-
Blast Bomb -
Shabranigdo osunął się na ziemię, śmiejąc głośno i odrobinkę histerycznie.
Shabranigdo jest autorem/ką przyszłości...
2004-07-05 o godzinie
21:09:55 w Chaosie...

Miała łzy w oczach. Nie mogła wymazać z przed oczu trupka dziewczynki. Dobijało ją to że ten który to zrobił miał twarz kogoś kogo kochała. Ta zła energia ją przygważdżała. Źle się czuła...było jej nie dobrze od jej nadmiaru. Tyle bólu...tyle cierpienia...i jego wzrok. W końcu odbiegli dość daleko od tamtego miejsca. - Shabb... - zaczęła - z tobą dobrze? Twoje zaklęcie nie było za silne. - spytała słabym głosem , ale jednocześnie z troską. Troche pobladła...nie tylko dlatego że źle się czuła. Po prostu sie bała...
Ceiphie jest autorem/ką przyszłości...
2004-07-02 o godzinie
22:47:38 w Chaosie...

Shab zatuszował gniew, podłym grymasem uśmiechu.
- och, wielce żałuję - sarknął z przekąsem. - przyszedłeś na potowarzyszyć, czy tylko naśmiecić i zostawić sprzątanie innym ?-
Ruby uśmiechnął się.
- i to i to kochanieńki - wyszczerzył w uśmiechu zęby. Spojrzał na Ceiphied i mało co się nie zdradził krzwiąc się nieznacznie.- popsułem wam się sielankę ? -
- skąd, powoli nam się zaczeła nudzić nie Cei ? - powiedział Shab uśmiechając się ironicznie. - nie wiem po co tu...- nie dokończył. Pięść Ruby'ego poszybowała w kierunku jego splotu słonecznego i trafnie rzecz ujmując - trafiła.
Shab skulił się nieznacznie.
Wziął wdech i załadował czar, który przy jego obecnej mocy nie działał aż tak bardzo silnie jak się tego można spodziewać.
-
Bomb Sprit -mruknął.
Chwycił Cei za rękę i począł biec przed siebie.
Rany fizyczne go nie bolały jak na mazoku przystało, ale zaklęcia miał jak na Demoniego Lorda dość cienkie, a to dlatego że nie miał za dużo sił po ostatnim starciu z Rubym.
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-07-02 o godzinie
21:53:19 w Chaosie...

- mhm rzeczywiście troche spokojnie - przytaknęła patrząc na niego z uśmiechem. Ale szczęście długo nie trwa...Ona i Shabb już o tym wiedzieli. Zawsze tak było. I tak też miało być tym razem. Nagle huk i trzask palonych desek. Potem krzyk. - Shabb... - szepneła wystraszona. Wstali oboje robiąc parę kroków w tamtą strone. To co wyczuli można było nazwać jednym słowem...Ruby.
- Hej gołąbeczki! - wysyczał zkopując sobie z drogi kolorową do niedawna piłkę. Tuż za nim roztaczał się widok "lekkigo" pogorzeliska. W okół leżało kilkanaście trupów. Wśród nich Ceiphie dostrzegła ciałko owej dziewczynki.
- ty draniu... - pisnęła Cei. Ruby skrzywił się lekko, ale starał się zatrzeć grymas ironicznym uśmieszkiem.
- ktoś tu musi robić za MAZOKU moja piękna... - potrzedł bliżej patrząc przez chwile prosto w jej oczy. Cei zadrżała. Ruby uśmiechną się z rozkoszą. - no cóż...a tobie Shabby jak się podoba? Szkoda że nie możesz tego zobaczyć....
Cei jest autorem/ką przyszłości...
2004-07-02 o godzinie
20:45:53 w Chaosie...

- aa...tak tak -poszedł śladem Ceiphied. Szedł równo krok, czy dwa, za nią by na coś nieoczekiwanego nie wpaść. W ten prosty i na pewno przez niego niewymyślony sposób dotarł do ławki i usiadł koło Ceiphied.
- ale tu spokój, taka cisza - powiedział na głos odginając głowę tak jakby patrzył w niebo, którego nie mógł ujrzeć. - i monotonia, nic się nie dzieje -westchnął.
-ani śladu Laguladi, ani śladu mojego brata i siostry ... nudno tak jakoś bez wrzasków na głowie nie Cei ?- zapytał się jej z rozbawieniem.
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-07-01 o godzinie
12:13:33 w Chaosie...

- hmm ławka... - rozejrzała się dookoła. - chyba... - zaczęła. Po chwili jednak coś przeturlało się przed ich nogami. Ceiphie schyliła się i zobaczyła że piłka zatrzymała się tuż przy nogach Shabranigdo.
- mógłby mi pan podać piłkę ? - spytała jakaś malutka dziewczynka o dużych Jadeitowo zielonych oczkach i dwóch brązowych warkoczykach. Na oko w wieku pięciu lat.
- Shabb... - powiedziała bezgłośnie i schyliła się po piłkę. - proszę kochanie... - podała piłkę dziewczynce. – uważaj na siebie – uśmiechnęła się do dziecka.
- dziękuje sze pani! – powiedziała mała z uśmiechem na buźce. – panu też ! Czeeeeeść! – dziewczynka pomachała Cei i Shabbowi. Cei obdarzyła ją uśmiechem.
- Chodź już Shabranigdo...tam jest ławka. – zwróciła się do Shabby’ego gdy dziewczynka poszła w stronę chyba swojej mamy. Cei chwyciła za ręke Shabba i poszła z nim w kierunku ławeczki.
Cei jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-30 o godzinie
22:48:55 w Chaosie...

Skrzywił się.
- jakoś przywykłem do jej wrzasków -burknął.
Gdy już byli na ziemi, Ceiphied zadała mu pytanie "Coś proponujesz ?".
- tak, usiąść, gdzie tu jest ławka ? - zapytał nie spoglądając w żadną ze stron. I tak by przecież nic nie zobaczył.
Jakieś małe dziecko podbiegło do niego. Poczuł jak się przemieszcza mała energia. Coś koło jego nogi się przeturlało.
- mógłby mi pan podać piłkę ? - zapytało niewinne dziecko.
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-30 o godzinie
22:33:31 w Chaosie...

-Nie mam pojęcia gdzie ona może być Shabb....ostatnio ją widziałam razem z tobą.... - westchnęła - czyżbyś za nią tęsknił? - zmrużyła oczy z uśmiechem. - a jeśli chodzi o nasz wypad.... - ciągnęła - to rzeczywiście można wyskoczyć gdzieś na ziemie. Mówisz nie do Seiluun...? - zamyśliła się. – ja też nie chce tam iść....za dużo ludzi....co powiesz na jakąś niewielki miasteczko?? – spytała z uśmiechem. – więc jak? może być? Chodź! - powiedziała wesoło chwytając Shabba za rękę. Teleportowała ich do jakiejś tętniącej życiej wsi [ no ale to nie była jakaś tam wiocha zabita dechami gdzie cztery domy na krzyż XDDD raczej małe miasteczko XD! O! no i co że już o tym była mowa XDDDD]. Na ulicy biegała gromadka dzieci starsi robili zakupy na ulicznych straganach. Ogólnie codzienność ludzka. – No Shabb.... jesteśmy na ziemi! Coś proponujesz? – spytała wesoło przyciskając do siebie jego ramie.
Cei jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-30 o godzinie
12:08:04 w Chaosie...

Zaśmiał się.
- mazoku nie czują głodu, kurde to nie wiem co to jest, chyba się starzeję -wyszczerzył w uśmiechu zęby. - oj tak, tylko na WPI biesiadujemy XD może skoczymy na ziemię ? -zapytał się Ceiphie.
- nie, spokojnie nie będę niczego niszczyć , byleby nie do Sailuun, tam jest za dużo białej magii -wzdrygnął się.
- gdziekolwiek , co proponujesz Cei ? - nagle w przebłysku swojego umysłu Shab sobie o kimś przypomniał.
- a gdzie jest....Laguladia ? - zapytał się. Irytował go wodny smok, ale wyjątkowo dawno go nie widział [jak mógłby nie irytować gdy on wyzywa Shaba od ojców ?! XDDDDDDD]
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-29 o godzinie
23:40:40 w Chaosie...

- głodny?? - uniosła powieki w zdziwieniu nie otwierając oczu - ale w jakim sensie? - mówiła - no sam rozumiesz biorąc pod uwagę to że jesteś mazoku... - uśmiechnęła się pod nosem - wiesz różnego rodzaju głód można brać pod uwagę...poza tym wy nie musicie jeść - na jej twarzy pojawiło się coś w rodzaju rozbawienia, objęła Shabby'ego nadal leżąc na jego ramieniu. - jestem zmęczona....ale jeśli chcesz możemy się gdzieś urwać...oby z dala od WPI...jeszcze chwila i będą się wiązać z tym miejscem same nie miłe wspomnienia... - burknęła. - masz jakąś opcje na względzie? - spytała.
Ceiphe jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-29 o godzinie
22:30:31 w Chaosie...

Uśmiechnął się pod nosem na słowa Ceiphied.
- uroczo, dziękuję za te słowa - ziewnął przeciągle i powoli przysnął na ławce obejmując ramieniem Ceiphied. Jako demoni lord nie miewał snów, jeżeli już miewał to raczej prorocze. I tym razem bynajmniej nie miało być inaczej.
Śniło mu się coś na wzór walki jego i ognistego smoka.
Obydwoje walczyli o coś, ale on sam nie mógł zdefiniować o co. Zabawniejsze było jednak to że obserwował walkę jakby z boku.
Widział ognistego smoka i siebie w pierwotnych formach, nie mógłby znieść widoku swojego i Ceiphied w ludzkich formach w takiej sytuacji.
Obudził się tak szybko z tego bezsensu jak zasnął. I jak zwykle zignorował to.
- głodny jestem - mruknął przy aplauzie swojich kiszek.
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-29 o godzinie
21:56:25 w Chaosie...

- kłopoty natury egzystencjalnej....ładnie to ująłeś - uśmiechnęła się Ceiphie kładąc głowę na jego ramieniu. Zrozumiała o co mu chodzi. - Ale LoN by ci tego nie wyjaśniła...tak mi się wydaje - powiedziała mrużąc oczy. W przeciwieństwie do Shabby’ego ona czuła strasznie silny i zimny wiatr... - a ty myślisz że dała by nam odpowiedź? - zapytała zdawkowo - chociaż czasem myślę...że może wtedy kiedy jeszcze...wtedy sytuacja była bardziej jasna prawda? Ech z resztą nie ważne Shabbranigdo... - uśmiechnęła się. - dla mnie już nic nie jest istotne...obyś ty był bezpieczny... – rzekła w końcu układając głowę wygodniej na jego rammieniu.
Ceiphie jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-29 o godzinie
21:07:10 w Chaosie...

Rozwalił się na ławce obok Ceiphied i uniósł głowę próbując "poczuć" wiatr. W tym problem że wiatru nie było.
Wokół WPI była cisza. Shab'iemu zdawała się ona drętwa. Dawno nie słyszał jakiejkolwiek muzyki, a jak wiadomo mazoku są bardzo muzykalni XD [nie wiecie ? ....to teraz już wiecie! ^^ ]
- szkoda że nie możemy sobie ot tak porozmawiać z Lon - westchnął. - przynajmniej wtedy mielibyśmy z głowy kilka problemów egzystencjalnych - wbił się bardziej w ławkę.
Jak to kiedyś było prosto żyć.
Ognisty smok reprezentował dobro, a On, Demoni Lord zło.
Obydwoje dążyli do powiększenia swojich wpływów, wiedzieli co mają robić.
A teraz ?
Nawet nie potrafił rozróżnić po jakiej stronie barykady stał....
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-29 o godzinie
17:20:41 w Chaosie...

- a....ale....jak to Shabb?...zazdrość? – przez chwile stała jak wryta. Zadrżała. Przed oczyma pojawił się obraz Shabba. Ale nie tego złego...ani nawet tego który teraz z nią tu był. Tego z czasów wojny...Nie wiedziała czemu. Ale nagle pomyślała sobie że przecież taki powinien być a ona powinna być także taka jak wtedy. Tylko nie wiedziała czemu. Nagle tyle wątpliwości ... tyle niepewności w jej ...sercu? – Odwaga? Może raczej impuls...ja po prostu też chce ciebie chronić...ja chciałam tylko żeby nie myślał że ja nic nie mogę... – uśmiechnęła znów trochę smutno się do swojego ukochanego lorda. – Chodź, tam jest ławka – uśmiechnęła się szerzej. Twarz miała pogodną, głos też, ale serce targało od jakiegoś czasu wiele niepewności.
Ceiphie jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-29 o godzinie
15:24:09 w Chaosie...

- jak chcesz...nie będe go prowokować, bo jakby się zdenerwował nie miałbym jak się obronić , nie wiem co z nim mam zrobić, właściwie to pozostaje mi tylko czekać, bo i żadnego planu nie mam, i żaden plan by nie poskutkował prócz czekania -wzruszył ramionami. - nie zauważyłem że jesteśmy w ogrodzie ognisty smoku, ładnie się zachowałaś przy nim - wyszczerzył zęby. - odważna jesteś, a wiesz co mu dolega ? - uśmiechnął się krzywo. - zazdrość, za późno się odemnie odłączył by nie mieć kilku mojich uczuć -westchnął.
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-28 o godzinie
20:56:16 w Chaosie...

- Shabranigdo nie igraj z nim proszę, nie prowokuj...ja nie chce żeby znów coś się stało. - powiedziała niepewnie i ze zmartwieniem wymalowanym na twarzy, gdy już się oddalili od miejsca spotkania drugiego Shabranigdo. Och jak ona nie chciała się martwić...Chciała być radosna, uśmiechnięta....dla niego......ale jak? Jak mogła się nie martwić? Do jasnej cholery ona tak strasznie się martwiła! Cały czas coś ją niepokoiło. Zawiał chłodny wiatr.– jesteśmy w ogrodzie - oznajmiła. – Shabb... – zaczęła. Minę miała dość niewyraźną. – Co masz zamiar z nim zrobić? – spytała – i w ogóle...co się z nim dzieje? To znaczy...no mówiłeś mu że wiesz co się z nim dzieje i ....ech po prostu odpowiedz mi rubinooki lordzie...? – spojrzała mu w oczy. Wyglądały normalnie. Jak zwykle czerwone tęczówki sprawiały wrażenie dwóch rubinowych zwierciadeł. Niby wszystko było normalne. Ceiphie nagle ogarną straszny smutek. Mimo swego wyglądu te oczy nie widziały. A ona cały czas bała się że na tym się nie zakończy. Uśmiechnęła się smutno patrząc na swojego wybranka[ oł gash XD]. LoN chyba nie o to chodziło kiedy ich stwarzała.
Ceiphied jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-18 o godzinie
22:50:30 w Chaosie...

Uśmiechnął się w duchu. Ceiphied zachowała się odrobinkę inaczej niż sądził.
- To my go ranimy, zadajemy cierpienie, ale nie chcemy zabić -rzekł na głos. Objał Ceiphied za ramię i lekko "odstawił" za siebie.
- chciałbyś o czymś porozmawiać ?- zapytał Shab.
-
zapewne o tym jakbyś chciał umrzeć -warknął Ruby.
Shab pokręcił głową.
- a już myślałem że zacząłeś rozumieć co się z tobą dzieje ...-
Ruby parsknął.
-
zacznę jeśli w końcu zetrę ci ten uśmieszek z twarzy -
- tak ci przeszkadza ? To może też cię oślepię ? -
Ruby uśmiechnął się podstępnie.
-
nie musisz tego robić, bym poczuł jak to wtedy jest... -mruknął i odwrócił się.
-uuuuuu....zawiało grozą, odchodzi wielki władca gnoju XD -
Ruby nawet się nie odwrócił, jak na komendę zniknął.
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-18 o godzinie
22:37:35 w Chaosie...

Schowała się za Schabba. Znów drżała. Znów przemieniła się w tchurza. Zacisnęła palce na koszuli Shabba. Serce jej kołatało gdy napotkała wzrok Rubyego. W oczach miała strach mimo to zrobiła krok do przodu. Tym razem nie chciała stać z tyłu jak tchórz...mimo strachu wyprostowała się i stanęła na przeciw Rubyego tuż obok Shabba. - I co zamierzasz??? Schabranigdo? - spytała. Jej oczy zrobiły się zimne mimo iż przewijał się przez nie strach. To samo działo się z jej głosem. - Masz zamiar tak nas nachodzić i ranić powoli? Zadawać nam cierpienie? Czy od razu zabić?- spytała jeszcze, patrzyła zimno prosto mu w oczy.
Ceiphied jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-18 o godzinie
21:39:00 w Chaosie...

Uśmiechnął się. Bezbłędnie pocałował ją czule w policzek.
- może i się myliłem ...-
Szli chwile w milczeniu, a Shab zdawał się być zamyślony.
- martwi mnie drugi Shabranigdo, gdzie on jest ...-
Shab odwrócił się jakby piorun strzelił zanim.
-
tuż za tobą...stęskniłeś się ?-zapytał szczerząc zęby.
- bardzo -
-
ja też, za twoją śliczną boginką również -
- co ty powiesz ? Jesteś zazdrosny ? - zapytał Shab niewinnie.
-
sądzę że od tej ślepoty żarty ci się popsuły, a właśnie nie zapytałem się jak to jest...jak to jest być ślepym ? -
Shab zaśmiał się.
- wspaniała rozrywka -
Ruby uśmiechnął się wymuszenie. Złość w nim pulsowała, a sam nie wiedział czemu aż tak. Może jego "brat" miał rację.
Był zazdrosny. Spojrzał zachłannie na Ceiphied i zmrużył oczy.
- czyżbyś się poczuł zagubiony ? -
Shab był spostrzegawczy. Ruby'emu się to nie podobało. Miał być ,chciał być zły aż do szpiku kości.
Ale oddzielił się z ciała 1-szego Shabranigdo o wiele za późno. Bo tamten już mu zaszczepił uczucie do Ceiphied.
Które powoli ewoluowało z niczego. Uczucie którego nie potrafił na nikogo przelać.
Shab and Ruby jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-18 o godzinie
21:10:22 w Chaosie...

- Wiem że nawet wtedy nie mogłabym nic zrobić. - uśmiechnęła się przez łzy - i wiem że nawet gdybym miała na tyle sił żeby móc to pewnie bym tego nie zrobiła. - dodała gorzko. - bo przecież...on jest tobą...i ja po prostu bym sie bała, że coś stanie się z tobą. - z jej oczu znów popłynęły łzy ale smutny uśmiech nie opuszczał twarzy. Wtuliła sie w swojego mazoku. - LoN jest okrutna... - szepnęła. - stworzyła nas po dwóch różnych stronach...ale...zesłała na nas to uczucie...a teraz prubuje nas rozerwać... - podniosła głowę na twarz Rubinookiego Pana Demonów. - ale ja już nie będe się smucić...bo puki jestem stobą jestem szczęśliwa - otarła łzy i uśmiechnęła się tym razem szczerze. - mylisz sie uważając że jest inaczej - położyła mu palec na ustach.
Ceiphied jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-18 o godzinie
20:54:12 w Chaosie...

Westchnął czując smutek Ceiphied.
- żeby chociaż za mój ból ty mogłabyś być szczęśliwa, boli mnie to jeszcze bardziej od ślepoty że okazujesz mi tylko smutek, żałość i łzy - ruszył naprzód. - rzadko byłaś ze mną szczęśliwa Ognisty Smoku -powiedział gorzko.
- a i przecież co mogłabyś zrobić jako mazoku przeciwko drugiemu mnie ?Jedynie na niego popatrzeć -skrzywił się.- w ten sposób nie mogłabyś mi pomóc, teraz też , biorąc to na zdrowy rozsądek -
Zamilkł na chwilę, czuł się podle, ale mówił szczerze. Jakże on nie chciał by Ceiphied się smuciła. Na LON ...
A działo się zupełnie przeciwko jego chęciom.
-pomogłabyś mi uśmiechając się, ale wiem że ten uśmiech teraz byłby wymuszony ...-mruknął.
Puścił jej rękę i objął ją za ramię, tuląc do siebie. Nie chciał by jego maleństwo się smuciło. Niestety LON nie chciała inaczej, pomyślał Shabby.
Shab jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-18 o godzinie
20:53:57 w Chaosie...

Ceiphie popatrzyła na Shabranigdo. – Jak sobie życzysz Shabranigdo... – odpowiedziała łapiąc go za rękę. Mówiła trochę sztywno, jak gdyby mechanicznie, ale z nutką smutku. Cały czas miała do siebie pretensję o to, że nie zrobiła nic gdy jej Shabb znów tracił wzrok. Cały czas sobie tłumaczyła, że przecież nie mogła nic zrobić. Ale też nie mogła sobie wybaczyć...– chodźmy – rzekła – gdzie chcesz iść? – chciała by jej głos brzmiał jak najbardziej pogodnie. – Shabb...ja...ja chciałam ci powiedzieć...że na mnie możesz liczyć...ja postaram się zrobić co w mojej mocy żeby ci pomóc. Bo ja też nie mam nikogo poza tobą na kim mogłabym polegać. A ty tyle mi pomogłeś... – dotknęła dłonią jego twarzy – gdybym...wiedziała że bardziej przydałabym ci się teraz jako mazoku...to bez wahania poświęciłabym choćby równowagę świata żeby ci pomóc. – z jej oczu popłynęło parę łez ale ją to nie obchodziło. Pocałowała go w policzek. – chodźmy już z tego pałacu... – szepnęła.
Ceiphied jest autorem/ką przyszłości...
2004-06-18 o godzinie
19:11:31 w Chaosie...

Shab zwrócił głowę w kierunku Ceiphied. Uśmiechnął się widząc w myślach swoją żałosną postać opartą o ścianę pałacu. Jakże groteskowo musiał wyglądać, on - Demoni Lord.
Uniósł brwi i powiedział z nieodłącznym uśmieszkiem, który nawet w obliczu utraty wzroku nie zszedł z jego twarzy.
- gdzie ? Miałem iść do ciebie, ale sama do mnie przyszłaś - wyszczerzył zęby i pogłaskał ją po głowie. - może to i dobrze, bo nawet te znajome ściany wydają mi się obce i wrogie jak mój drooooogi przyjaciel - otworzył niewidome oczy, które zdawały się normalne. Właściwie gdyby ich nie zamknął nie wyglądał by jak ślepiec.
- jesteś jedyną osobą, której mogę ufać ... nawet zaczynam obawiać się swojego brata i siostry (kuzynki XD) -zaśmiał się odrobinkę histerycznie. - duszę się tu, może się przejdziemy ?-zamknął oczy i "odkleił" od ściany.
Shab jest autorem/ką przyszłości...
* * *
[ Created by Kairi]